Chwalimy się ;)

2012-02-10

Nasze ukochane Słoneczko ma już prawie 16 miesięcy, więc przy tej okazji chciałam się pochwalić jego osiągnięciami.

Ksawerek potrafi i bardzo lubi:

- biegać, skakać, wspinać się (o zgrozo, nie obywa się przy tym bez siniaków i zadrapań);

- układać wieże z kubeczków, klocków i z czego się da (nawet jak się nie da to on próbuje stawiać wieżę i dzięki temu uczy się co jest możliwe a co nie, choć oczywiście kiedy obserwuję jego starania z góry wiem kiedy mu się uda a kiedy nie :));

- wkładać jedne przedmioty w drugie innymi słowy chować coś i potem udawać, że to znalazł;

- odkładać rzeczy na miejsce, w którym zwykle są (codziennie sprzątam(y) jego pokoik i wtedy odkładam(y) różne zabawki w określone miejsca i kiedy Ksawciu potem je wyciąga to potrafi je też odłożyć na miejsce - np. kubeczek z herbatką mieszka na stoliczku, maskotki śpią w domku, a autka parkują na półce)

- pić z kubka-niekpaka (skuteczniej jest kiedy kubeczek jest pełny, bo wtedy nie trzeba go mocno przechylać, co jeszcze Nasz synuś nie do końca rozumie);

- zdejmować skarpetki i spodnie;

- "klikać" różne małe przełączniki np. guziczki na pilocie, odtwarzaczu, radiu itp.;

- gadać, gruchać, ćwierkać, bawić się swoim głosem, testować wymawianie nowych głosek;

- jeść rączkami;

- śmiać się kiedy my się śmiejemy;

- pokazywać gdzie ma nóżki, rączki, brzuszek, oczki, uszki (u rodziców i maskotek też potrafi pokazywać części ciała);

- pokazywać gdzie Ksawery robi siusiu ;);

- odróżniać kółeczko od kwadracika;

- odróżniać swoje poszczególne zabawki i przynosić je nam kiedy go o to poprosimy (potrafi nawet odróżnić małą żabę od dużej żaby albo misia-grzechotkę od misia-maskotki;  ponieważ ma on dużo oryginalnych maskotek to zna takie zwierzęta jak lemur, fenek, nietoperz, dżdżownica, kret, żyrafa itp.) ;

- zrozumieć i wykonać kilka nieskomplikowanych poleceń takich jak przynieś/odnieś, schowaj, podaj, nie wolno, nie ruszaj itp. (z tym, że zakazy oczywiście trudniej jest wyegzekwować ;));

- oglądać książeczki i pokazywać na obrazkach zwierzątka, kształty, części ciała (oczywiście za pierwszym razem trzeba mu powiedzieć co i jak się nazywa);

- dawać buzi (dokładniej nastawiać policzek do całowania :)), przytulać się, robić papa, klaskać, przybijać "piątki";

- pokazywać paluszkiem co by chciał nawet jeśli to coś zmienia się co chwilę ;);

 

a teraz moja ulubiona umiejętność, duma i chluba mamusi czyli:

- Ksawery umie samodzielnie zasypiać, bez bujania,  noszenia czy innych atrakcji :D, ale właściwie tak było zawsze, bo nie przyzwyczailiśmy go do żadnych przed sennych atrakcji (usypianie u nas wygląda tak, że mały jest przewijany, karmiony, układany w łóżeczku, włączam mu kołysankę, przykrywam, daje buziaczka i wychodzę, a on jeszcze chwilę się wierci i układa, a potem zasypia).

 

Tak naprawdę Ksawerek potrafi robić jeszcze wiele rzeczy i świetnie rozumie mnóstwo słów, ale nie będę się już za dużo chwalić, bo to jest tak, że dla rodziców nawet najdrobniejszy sukces pociechy to powód do radości, a nie ma sensu o nich wszystkich tu pisać ;). W skrócie powiem tylko, że subiektywnie moje Słoneczko jest bardzo mądrym i zdolnym dzieckiem, a czasami jego pomysły i eksperymenty mnie zaskakują i napawają duma. Teraz to już taki poważny chłopczyk, a nie małe bobo.

 

Żeby nie było, że tylko się przechwalam wspomnę też o rzeczach, które chciałabym poprawić czyli:

- niestety Ksawerek stał się małym wyjcem-terrorystą (staje sobie przy bramce zabezpieczającej drzwi lub w kojcu i zaczyna krzyczeć, skarżyć się, powywać :/);

- uwielbia być w centrum uwagi i nie bycie w tym centrum uwagi to również jest powód do krzyku - kiedy np. siadam u niego w pokoiku z książką i próbuje czytać to mały co chwilę podbiega do mnie, wchodzi mi na kolana, a po dosłownie sekundzie schodzi i bawi się daje, a jak zauważa, że nie poświęcam mu całej uwagi to na mnie pokrzykuje :/;

- i teraz moja mała wpadka wychowawcza - mały spryciarz nie lubi jeść łyżeczką tylko rączkami, a najlepiej butelką (ale to akurat moja wina, bo kiedy mały awanturnik po 3 łyżeczkach zaczyna się nudzić i złościć to, o zgrozo, wrażliwa na jego smęcenie mamusia przelewa zupkę do butelki :); Ksawery nigdy nie był wielkim miłośnikiem łyżeczki, ale kiedy ząbkował to w ogóle miał słaby apetyt, a jedzenie łyżeczką odmówił całkowicie, no i niestety po ząbkowaniu ta niechęć do łyżeczki mu została); ciekawe jest, że poza domem np. z wizytą u dziadków nie ma większego problemu z jedzeniem łyżeczką;

- za miękka jestem, a Ksawery o tym wie i zaczyna to wykorzystywać, wymuszać na mnie swoją wolę :/

- byłoby też miło gdyby mój synek nie budził się zwykle przed 6 rano gotów do zabawy i szaleństw, ale to byłoby zbyt piękne biorąc pod uwagę, że kładę go o 19, więc przesypia w nocy sporo godzin.

 

Patrząc jednak na bilans zysków i strat podtrzymuję swoje zdanie, że trafiło mi się grzeczne, mądre i bardzo żywe dziecko.  Do pełni szczęścia brakuje tylko żebym ja była trochę bardziej konsekwentna w dyscyplinowaniu i karmieniu, a Ksawery trochę bardziej ugodowy, tolerancyjny i ustępliwy ;).

Dodam tylko, że gdyby nie wsparcie mojego kochanego Małżonka, którego jak zawsze pozdrawiam i całuję, nie byłoby tak fajnie być mamą :D.

 

Teraz ćwiczymy też rozpoznawanie kolorów, picie ze zwykłego kubeczka i bazgranie kredkami, ale z bazgraniem to jest tak, że wg Ksawcia ściana najlepiej by się do tego nadawała ;)). Aha, oduczamy się też podgryzania książeczek, bo książeczki z pogryzionymi rogami są takie nieestetyczne, że o ewentualnej szkodliwości jedzenia papieru nie wspomnę ;).

comments powered by Disqus