Oburzamy się ;)

2012-04-13

U nas wszystko w porządku - Ksawery zdrowy, my też. Mały lepiej sypia i mniej krzyczy, oswajamy łyżeczkę, ćwiczymy mówienie i ogólnie jak zawsze jesteśmy z Małżonkiem dumni z Naszego Słoneczka :D.

 

Dziś będzie post o zupełnie czymś innym - dziś Blogini wyrazi swój sprzeciw przeciwko systemowi ;).

Irytuje mnie mianowicie fakt, że 5-latki obowiązkowo muszą iść do przedszkola o czym nie wiedziałam (chyba w zamieszaniu wokół pierwszoklasistów 6-latków ta informacja jakoś mi uciekła :/). Osobiście nie mam nic przeciwko 5-latkom w przedszkolu i 6-latkom w szkole, ale jestem bardzo przeciwko takiemu OBOWIĄZKOWI narzuconemu przez Państwo - no cóż, rodzice dziś nie mogą decydować o swoich dzieciach. Ale to jeszcze nic, bulwersuje mnie także fakt, iż przedszkolaki mają mieć zakładane przez pedagogów kartoteki, które później "pójdą" za nimi do szkoły ://. Ot takie przekazywanie informacji, bardzo pomocne i takie nowoczesne... Tym sposobem maluch, który w przypływie furii ugryzie kolegę dostanie wpis, że przejawia agresję i szkolna łatka agresora gotowa. Może Ktoś jeszcze pójdzie po rozum do głowy i wycofa sie z takiego absurdu oceniania przedszkolaków. Chociaż chyba jednak nie, bo przecież te tłumy pedagogów itp. muszą się czymś zająć i usprawiedliwić swoją nieobecność w sytuacjach kiedy ich interwencja była naprawdę potrzebna, a dziecku z problemami nikt nie pomógł na czas :/.

Istnieje duża szansa, że dobrowolnie posłałabym Ksawerego do przedszkola w wieku 5-lat, ale nie podoba mi się, że Ktoś już zdecydował za mnie :/. Do wspomnianej kartoteki nie zamierzam przywiązywać zbyt dużej wagi, ale jeśli znajdą sie w niej jakieś niepochlebne wpisy to obawiam się, że w szkole mogą one skutkować zaszufladkowaniem mojego małego, co budzi mój wewnętrzny sprzeciw ://.

 

Widziałam ostatnio program ku czci i chwale tzw. prewencji, którą stosują pedagodzy=psycholodzy przedszkolni.  Mianowicie przerażona i wzburzona pani psycholog w pewnym przedszkolu wezwała do siebie rodziców jednego z maluchów żeby omówić z nimi trudną sytuację... Ale od początku, pani psycholog zobaczyła na rysunku dziecka, które miało narysować chyba co się dzieje kiedy zapada noc, że maluch śpi z kimś w łóżku, a rodzice stoją nad tym łóżkiem. Maluch zapytany o to z kim leży w łóżeczku odpowiedział spokojnie, że ze swoim wujkiem. Pani psycholog zareagowała błyskawicznie i bez zbędnych rozmów z dzieckiem - rodzice słysząc, że trzeba omówić trudną sytuację dziecka natychmiast przeszli na rozmowę. I co się okazało? Dziecko faktycznie spało ze swoim wujkiem, o 2 lata starszym wujkiem, którego pokoleniowe koleje losu obdarzyły takim dorosłobrzmiącym tytułem :)). Czy szybka interwencja psycholożki była tu na miejscu? Nie wiem, ale cała sytuacja jest komiczna i tylko dowodzi tego, że Nasze maluchy muszą się pilnować ;).

 

Nie wiem jak inne Mamy, ale ja Mojego Młodego będę bronić jak lwica przed absurdami systemu - kłami i pazurami :))).

 

No i zbulwersowałam się, a tak nie lubię się mieszać w politykę :)).

 

comments powered by Disqus