Razem czy osobno?

2012-06-10

Wcześniej pisałam, że właśnie zaczęła się budowa naszego wymarzonego domku, a teraz po krótce przedstawię moje stanowisko nt mieszkania z Rodzicami lub Teściami :). Otóż my póki co mieszkamy w domu z moimi rodzicami i choć bardzo ich kocham i szanuję uważam, że najlepiej mieszka się osobno :). Mamy dla siebie piętro z własną kuchnia i łazienką, ale mimo to nie czujemy sie swobodnie. Niby Rodzice się nie wtrącają, ale jednak działamy sobie już lekko na nerwy, bo my mamy inne plany i oczekiwania, a Rodzice mają swoje zdanie. O kompromis czasem nie jest łatwo, poza tym czujemy jednak, że to bardziej dom Rodziców niż Nasz. Ja mieszkam tu całe życie i przez wiele lat mieszkali z nami jeszcze dziadkowie, ale po ślubie i urodzeniu Ksawcia czuję, że taki wielopokoleniowy układ pod jednym dachem nie do końca mi pasuje. Może to kwestia tego, że dwie gospodynie w jednym domu mimo pozornego spokoju ze sobą rywalizują, a może po prostu ujawnia się mój niepokorny charakter, ale oboje z Mężem czujemy, że nadszedł juz najwyższy czas na wyprowadzkę :). Chyba problem leży w tym, że zawsze będę dla moich ukochanych Rodziców dzieckiem, za które są odpowiedzialni, a ja jestem już dorosłą żona i matką, i nie potrzebuję ich wsparcia i akceptacji każdego pomysłu tak jak to bywało w młodości :). Teraz mój Mąż i syn stanowią 90% mojego świata i są dla mnie wsparcie - rola Rodziców została mocno ograniczona i chyba gdzieś podświadomie trudno im się z tym pogodzić.

Żeby nie było, że bardzo kategorycznie uciekamy od Rodziców napisze tylko, że kiedy stanie nowy dom to właśnie Rodzice będą naszymi najbliższymi sąsiadami, bo budujemy się na działce obok nich :D. Niektórzy dziwią się naszej decyzji o przeprowadzce, a nawet nam ją odradzają, ale wynika to z nieznajomości sytuacji związanej z częstymi małymi i tylko lekko irytującymi dyskusjami z Rodzicami, które zupełnie niepotrzebnie zaogniają Nasze kontakty. Nie jest ani źle ani dobrze, jest średnio, a my chcemy czegoś więcej ;). Będzie lepiej kiedy pójdziemy na swoje, bo wtedy będziemy się spotykać na ploteczki przy kawce i ciasteczku lub na niedzielne obiadki i będziemy sobie "jeść z dzióbków" jak to ma miejsce z moimi Teściami :)) (z moimi Teściami również nie chciałabym mieszkać, bo mimo, że są dobrymi ludźmi i bardzo ich szanuję różnimy się na tyle, że wspólne mieszkanie byłoby dla obu stron mało komfortowe)

Moja mama niby sie do nas nie wtrąca, ale ciągle słyszę pytania w stylu ile, kiedy i co Ksawerek zjadł, czemu jest taki bladziutki, czemu robi to czy tamto albo czy nie jest mu za zimno itd.itp. Oczywiście doradzanie w kwestii wychowania dziecka czy dbania o dom i porządek są na porządku dziennym, a ja mam już tego dosyć. Wg mojej mamy chyba nigdy nie będę miała tak czysto jak powinnam mieć czyli jak ona ma u siebie :). Drobne sprzeczki i tzw. "przeciąganie liny" między nami są niemal codziennością. Najbardziej irytujące jest gdy moja mama biegnie wnukowi na pomoc kiedy ten płacze i histeryzuje, bo zabroniliśmy mu czegoś czego on akurat bardzo chciał lub np. wkurza się, bo muszę go przewinąć po kupce, a on chce się jeszcze bawić nawet z brudna pupcią :). Obie mamy rogate dusze i dlatego się ścieramy.

Podsumowując, uważam, że najlepiej mieszka się osobno, bez pilnujących Rodziców i Teściów, którzy oczywiście chcą ale Nas jak najlepiej i to co mówią lub robią czynią jedynie dla naszego dobra i bezpieczeństwa ;). Niestety najlepiej człowiek uczy się na własnych błędach, a ciągła kontrola, nawet mimowolna kiedy się razem mieszka, nie jest najbardziej zbliżającym do siebie czynnikiem.

Oczywiście może się okazać, że teraz właśnie żyje się nam z Mężem i moimi Rodzicami najlepiej, a Nasza chęć wyprowadzki wynika jedynie z jakiejś fanaberii lub zbyt wygórowanych oczekiwań, warto jednak zaryzykować i wyfrunąć z gniazdka :).

Osobom, które uważają, że mieszkanie z Rodzicami to takie świetne rozwiązanie, bo oni doskonale pomogą przy dziecku i przy dbaniu o dom lub ułatwia wiele kwestii finansowych chcę tylko powiedzieć żeby najpierw takiego układu spróbowali, a potem bawili sie w doradców ;). Poza tym uważam, ze pomoc ze strony Rodziców to ich dobra wola i nie powinno się jej nadużywać - właśnie dlatego naszym synem zajmujemy się MY, a dziadkowie z obu stron ograniczają się do zabawy i rozpieszczania małego smyka :). Trzeba też uważać z proszeniem o pomoc, bo można tej pomocy dostać aż za dużo ;). Niewykluczone też, że niektórzy doradcy, którzy nic nie mówią (nam prosto w oczy), ale cicho nie siedzą po prostu nam zazdroszczą odwagi i możliwości aby chociaż spróbować zrealizować swoje marzenia i dążyć w tym do doskonałości :)).

 

 

 

 

 

 

 

 



Komentarze:

Ewciu nie przejmuj sie tym co mówią inni. Zawsze znajdzie sie ktoś "mądry z madrymi radami":P Jedno jest pewne. Twoi rodzice moga być z Ciebie dumni. Wychowali wspaniałą córkę,która dziś jest wspaniała kobietką, matką i przyjaciółką:) Doskonale radzisz sobie z przeciwnościami losu. I tego wszystkiego nauczyli Cię rodzice. A teraz musza pozwolić Ci zyć swoim życiem i zaufać Ci, że dasz sobie radę. Myslę, że wszyscy rodzice mają obawy gdy ich dziecko sie usamodzielnia. Tym bardziej, że mieli tylko Ciebie i byłaś ich oczkiem w głowie. Muszą Ci zaufać i pozwolić samej p[odejmowac decyję odnosnie wychowania dziecka. A tak jak piszesz, nie przeprowadzasz się na koniec swiata i myślę, że zawsze gdy będą Cie potrzebowac to zarówno Ty jak i Twój mą bez namysłu im pomożecie. Także życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia:)

Dodał(a): Marzena, 2012-08-06 12:18:05

comments powered by Disqus