O sielankę trzeba zawalczyć

2012-08-05

Człowiek chce sobie żyć z rodziną spokojnie, po cichutku, nikomu nie szkodząc, zależy mu na dobrych relacjach z sąsiadami, marzy mu się sielskie i anielskie życia, a tu nagle okazuje się, że tuż za jego płotem mieszkają ludzie, którym zależy tylko na konfliktach, kłótniach i odbieraniu całej przyjemności z wolności :/. Dla łatwiejszego opisu nazwę tych niedobrych ludzi Rodziną Buców :)). Panów Buców jest dwóch: stary wiecznie obserwujący i coś knujący Buc oraz jego syn, młody Buc, który poza złośliwością i zawiścią potrafi urządzać karczemne awantury bez jakichkolwiek zahamowań.

Jak wcześniej pisałam właśnie rękami fachowców buduje sie nasze wymarzone gniazdko. Poza drobnymi rozbieżnościami poglądów miedzy nami a wykonawcą wszystko idzie świetnie. Tak przynajmniej nam się wydawało do czasu jak stary Buc nie zaczął od nas wymagać w dość ostrych słowach przesunięcia bramy wjazdowej, która de facto jest dopiero w planach i nie ma z nim ani jego działką nic wspólnego. Otóż Pan Buc przez pół wieku korzystał z drogi biegnącej wzdłuż naszej działki, która w tym czasie traktowana była jak łąka, jako z parkingu. Zielona, długa prosta z niczym nie zmąconym widokiem na całą okolicę natomiast stanowiła dla rodziny Buców świetny sposób na podglądanie sąsiadów i wtykanie nosa w nie swoje sprawy. Teraz kiedy na ex-łączce staje nasz dom zarówno samowolny parking (przypadający na wjeździe na naszą działkę) oraz podglądackie zapędy sąsiadów zostaną ograniczone. Ogólnie problem polega chyba na tym, że odważyliśmy się zbudować dom na działce, na którą sąsiedzie ostrzyli sobie ząbki od lat - stary Buc proponował nawet odkupienie od nas działki, ale oferował za nią jakieś marne grosze, a najlepiej po sąsiedzku żebyśmy pozbyli się kłopotu np. z koszeniem łączki, przejął by ją za darmo :))).

Zaczęło się od bramy, ale potem sprawa jakby przycichła, a sąsiedzi po bezskutecznej próbie zastraszenia nas lub przebłagania zobaczyli, że nie zgodzimy się na objeżdżanie całego ogrodu wewnętrznym podjazdem żeby wjechać do garażu, do którego można wjechać prosto z ulicy i uspokoili się :).

Nastała cisza przed burzą, bo kiedy kilka dni temu mąż spacerował spokojnie z naszym synkiem w odpowiedzi na grzeczne "Dzień Dobry" usłyszał od młodego Buca wiązankę niecenzuralnych słów bez jakichkolwiek wstępów albo wytłumaczenia o co chodzi. Mąż jako że jest osobą opanowaną i był z dzieckiem nie wdawał się w żadne dyskusje tylko odwrócił się i szybko odszedł od pieniacza. Nie wiedzieliśmy o co chodzi aż do następnego dnia kiedy sąsiad Buc wezwał pogotowie energetyczne, bo wg niego przyłącze prądu które zamierzamy zrobić jest w złym miejscu i będzie mu przeszkadzać. Najlepsze jest to, że my podpisujemy jedynie umowę z dostawca energii, a on zleca wykonanie projektu i samego przyłącza. My nie wybieramy ani gdzie ani kiedy przyłącze będzie zrobione :). Panowie z Pogotowia Energetycznego skomentowali całą sytuację jedynie uwagą nt tego, że sąsiad chyba nas nie lubi :)).

Najbardziej zbulwersowało mnie nawet nie to, ze młody Buc rzucał wulgaryzmami w mojego męża, ale to że obecność małego dziecka zupełnie mu nie przeszkadzała ://.

Naprawdę chcieliśmy mieć z tym Państwem poprawne stosunki sąsiedzkie, ale w tych okolicznościach to chyba nie będzie możliwe. Swoją drogą ciekawe jakim jeszcze instytucjom sąsiedzi na nas uprzejmie donieśli...

Najlepszą ilustracją całej sytuacji i temperamentu Buców jest 2metrowy betonowy płot, którym oddzielili sie od nich pozostali sąsiedzi :)). My pewnie zrobimy to samo... Przygnębiające jest jednak to, że chcąc wyjść na spacer z synkiem lub po prostu wyrzucając śmieci będziemy skazani na oglądanie i pewnie nie raz wysłuchiwanie tych Buców :(. W każdym razie nie damy się złamać ani zastraszyć, zachowamy klasę i na pewno nie będziemy dyskutować z nikim za pomocą wyzwisk i krzyków. Może być ciężko, ale podobno takie zgniłe jabłuszko jak Bucowie może się trafić nawet w najlepszej dzielnicy ;). Świat pełen jest złośliwych i zawistnych ludzi, ale trzeba obok nich żyć i nie stracić swojej kultury, zasad i dobroci. Pocieszające jest to, że wszystkich pozostałych sąsiadów mamy bardzo miłych i kulturalnych, nie mamy z nimi żadnych problemów, tylko ten betonowy płot postawiony ze względu na Buców utrudnia nam kontakty...



Komentarze:

Ewciu betonowy płot byłby idealnym rozwiązaniem. Ja to bym jeszcze pod tym płotem postawiłą kosze na smieci i tam własnie chodziła wyrzucać śmieci:P A tak na serio to moze warto im powiedziec wprost, że jak sie nie uspokoją to postawicie taki sam mur jak sąsiadka i beda otoczeni pieknymi murami. Myslę, że tego by nie chcieli. Powiedz, że od nich zalezy jaką bedą mieli okolice:] I koniecznie dodaj, że mur będzie na tyle wysoki, że już nie zdołają wybudowac kolejnego pietra w domu do podglądania i na tyle gruby żeby Twoje dziecko nie musiało uczyć sie wulgaryzmów od swoich "kulturalnych" sąsiadów:))

Dodał(a): Marzena, 2012-08-06 12:08:49

comments powered by Disqus