Hop i do przodu

2013-08-12

Długo nie pisałam, bo brakowało mi zarówno weny twórczej jak i czasu, ale teraz znowu daję głos ;). U nas zmiany, duże zmiany :).

Po pierwsze udało nam się po miesiącach opóźnień, męczenia się z: biurokracją, nieuczciwym wykonawcą, mało dokładna ekipą wykończeniową oraz zawistnymi sąsiadami, wprowadzić do nowego, Własnego Domu :D. Przeciwko nieuczciwemu wykonawcy, który nas oszukał i nie dokończył budowy skierowaliśmy sprawę do sądu, a wredni sąsiedzi nadal skutecznie utrudniają nam życie obrzucając nas wyzwiskami i groźbami, ale nasza cierpliwość już się skończyła i po każdej awanturze wzywamy policję.

Po drugie nasz mały łobuziak bardzo urósł, rozgadał się, stał się mocno komunikatywny, a od września będzie prawdziwym przedszkolakiem. Nadal jest energiczny, psotny i towarzyski, ale przeprowadzka do nowego domu sprawiła, że nico się uspokoił i minęło mu tzw. przez nas „spuszczenia ze smyczy” :). Ogólnie przeprowadzka wszystkim nam dobrze zrobiła.

Z rodzicami nie mieszkało się źle, ale jednak własny dom to co innego – wreszcie nikt mnie/nas nie poucza, mamy luz i swobodę, i w końcu możemy sami o wszystkim decydować. Właśnie o taką niezależność i dorosłość chodziło. Dla Rodziców zawsze pozostaje się dzieckiem , takim dzieckiem potrzebującym ich pomocy i rady oczywiście, a to bywa bardzo irytujące kiedy ma się swoją rodzinę, poglądy i oczekiwania. Mówię mężowi, że my też pewnie będziemy tacy nadopiekuńczy. On oczywiście zaprzecza, ale ja wiem swoje – matka kwoka będzie czuwać ;).

comments powered by Disqus