Nie wiele Ci mogę dać, a nawet mniej...

2014-07-17

Jest szereg rzeczy, których mojemu synkowi zapewnić nie mogę. Nie mogę mu kupić wszystkich zabawek świata, słodkości, które nie niszczą zębów ani nie mogę mu dać życia pozbawionego wszelkich trosk. Mogę się jedynie bardzo starać żeby był szczęśliwy i zdrowy. Niestety nie przeżyję za niego życia i nie będę w stanie ustrzec go przed wieloma błędami. Mogę jednak obiecać mu wieczną miłość bez względu na wszystko.

 

Póki co nie wybiegam myślami daleko w przyszłość tylko każdego dnia próbuję dać małemu szczęśliwe dzieciństwo z mamą i tatą zawsze w pobliżu. Podziwiam samotnych rodziców, którzy muszą całą odpowiedzialność za dziecko brać na siebie i uczyć je świata za dwoje.

 

Zupełnie nie wierzę w bezstresowe wychowanie, bo świat po prostu nie jest idealnym miejscem i mały człowiek musi odkryć sporo reguł nim rządzących. Dzieci powinny być jak najdłużej beztroskie i niewinne, powinny się bawić i nie wkraczać za wcześnie w świat dorosłych. Nie chodzi mi o to żeby dziecko izolować od spraw rodziców, tylko o to żeby w dorosłych dyskusjach nie traktować malucha jak partnera do dyskusji i nie wtajemniczać go bezwzględnie we wszystkie niuanse, których de facto i tak  nie rozumie. Dziecko nie powinno też być traktowane jako karta przetargowa mająca rodzicom dać jakieś profity.

 

Kochać dziecko i chcieć jego dobra to nie znaczy pozwalać mu na wszystko tylko wyznaczać rozsądne granice, których przekraczać nie wolno. Kochać dziecko to znaczy rozmawiać z nim i traktować je jak człowieka, z którego wolą należy się liczyć (w granicach rozsądku i bezpieczeństwa, oczywiście).

 

Piszę tak i piszę takie oczywistości, że trzeba bezwarunkowo kochać i się troszczyć, a jednak dla wielu rodziców dziecko jest rozczarowaniem i porażką, bo nie spełnia ich oczekiwań – nie realizuje najpierw tych mniejszych, a potem większych planów.

Mój syn zawsze będzie dla mnie najważniejszy i będę się cieszyć z każdego wyboru jaki da mu szczęście. Nie oczekuję, że będzie wybitną jednostką ani że w przyszłości będzie się nami opiekował tak jak my teraz opiekujemy się nim. Chciałabym tylko żeby wiedział, że może na nas liczyć, zawsze (choć miło byłoby gdyby nas zawsze kochał i był w pobliżu, no i gdyby jednak zgadzał się bardziej niż mniej z naszymi poglądami :)). Wychowując dziecko dajemy mu „walizkę” pełną różnych doświadczeń, ale co dziecko z tej „walizki” wyciągnie zależy już tylko od niego.

comments powered by Disqus