Rozsądek jest nudny - użyjemy siły :)

2014-07-18

Dziś użyjemy siły… siły rozsądnych argumentów w odniesieniu do nagości.

 

W odniesieniu do poprzednich „Basenowych kontrowersji” spieszę wyjaśnić, że ciało ludzkie jest oczywiście piękne, ale poczucie piękna jest dość subiektywne, więc nie ma potrzeby epatować swoimi walorami na prawo i lewo. Są odpowiednie miejsca i odpowiedni czas żeby bez skrępowania dać się ponieść naturze i paradować tak jak nas Pan Bóg stworzył. Szczególnie kiedy inni również hołdują idei nagości. Jeśli ktoś chce i lubi to proszę bardzo, ale jest różnica w byciu przypadkowym widzem a uczestnikiem nagich posiedzeń, więc naprawdę umiar i rozsądek są wskazane.

 

Inną sprawą jest nagość dzieci np. na plaży. Dużo się słyszy o pedofilach czyhających tylko na okazję, ale  pedofile jeśli nie na plaży to w innym miejscu znajdą chore podniety, więc nie ma co popadać w paranoję i pod każdym parasolem widzieć niebezpieczeństwo. Nie dajmy się zastraszyć… Największe zagrożenie ze strony pedofila istnieje wtedy kiedy dziecko jest samo, kiedy nie ma nas w pobliżu żeby zapewnić mu bezpieczeństwo (czyli raczej nie na plaży gdzie śledzimy każdy ruch malca żeby przypadkiem nie wpadł do wody itp.) i to właśnie na taką okoliczność dobrze jest przestrzec swoją latorośl przed rozmawianiem z nieznajomym lub braniem od niego cukierków.

 

Ubranie dziecka na plaży ochroni je przed szkodliwymi promieniami słońca, ale taką funkcję pełni również krem z wysokim filtrem (poza tym wielu rodziców chce żeby ich dzieci były rumiane i ogorzałe, a nie blade i wyglądające na chore, więc niczym ich nie smaruje – jak dla mnie to szczyt głupoty).

 

Widok nagich dzieci mnie i pewnie wielu osobom nie przeszkadza, bo dzieci są aseksualne i niewinne i takie powinny zostać. Nie ma sensu przypisywać im cech, które nam dorosłym kojarzą się z płciowością, seksem, pożądaniem itp. Za parę (-naście) lat to się zmieni i zarówno chłopcy jak i dziewczynki strzec będą bardzo swojej intymności, ale póki co dla dzieci różnice anatomiczne nie mają żadnego znaczenia. Nie mają znaczenia wśród rówieśników, bo  nagi dorosły różniący się jednak od małego dziecka może być już źródłem niezdrowej ciekawości :).

 

Po co więc ubierać malucha choćby w kąpielówki lub kostium kąpielowy?

Dla mnie odpowiedz jest oczywista – ze względów higienicznych, żeby po prostu piasek i brud nie wchodziły w różne zakamarki powodując dyskomfort i infekcje. Nieskrępowane niczym siusianie gdzie popadnie też daje się ograniczać właśnie dzięki obecności bielizny.

Mój syn zawsze ma ubrane kąpielówki właśnie ze względów higienicznych i w żaden sposób nie ogranicza to jego dzikich harców. Mało tego, on nawet nie wie, że mógłby biegać na golasa i nie jest mu to zupełnie do szczęścia potrzebne. Ma swoje ulubione kąpielówki w rybki i nie może się na basenie lub plaży bez nich obejść.

 

Trzeba zdecydowanie oddzielić nagość dorosłych od nagości dzieci. Dorośli są istotami płciowymi i wiedza co do czego służy ;), więc paradując nago niech nie ujmują temu faktowi seksualności. Dzieci natomiast w swej naiwności dostrzegają oczywiste różnice anatomiczne, ale z niczym im się to nie kojarzy i niech tak jak najdłużej pozostanie. Dla przykładu, przedszkolak bardzo szybko dostrzeże różnice między siusiakiem a siuśką pod czas pierwszego wspólnego, grupowego korzystania z toalety, ale nie będzie to miało dla niego znaczenia – podejście Pań przedszkolanek mające zapewnić dzieciom intymność w czasie czynności fizjologicznych to mit, bo mając pod opieką 20kilkoro ruchliwych dzieci i do dyspozycji 4 toalety (dodam, że dzieci mają się załatwić wszystkie po kolei, bo np. zaraz będzie obiad lub wyjście na plac zabaw) nie ma siły żeby czynność tę celebrować. Jedno dziecko po prostu podejrzy co ma drugie między nóżkami i nie ma co z tego robić problemu :).

 

Morał z tego taki…

 

Drodzy Dorośli, miejcie Wy zdrowy rozsądek i po pierwsze: zakładajcie swoim pociechom gatki żeby piasek im nie wchodził, bo sami też pewnie nie chcielibyście żeby wchodził wam :); po drugie: nie zawstydzajcie maluchów wmawiając im, że nagość to coś nieprzyzwoitego (po prostu ubierzcie je jakby nigdy nic); po trzecie: jeśli nagość jest nieprzyzwoita to Wy Dorośli również to zaakceptujcie i nie rozbierajcie się pochopnie w miejscach, które nie są do tego przeznaczone.

 

I say no more!

 

 

 

P.S. Tak sobie liczę i wychodzi mi, że powyższy post jest oficjalnie opublikowanym 111 wpisem. Dużo tego było, ale to już prawie 5 lat blogowania. Ładna liczba, lubię takie :).

comments powered by Disqus