Niniejszym składam samokrytykę ;)

2014-07-25

Od czasu gdy wróciłam z za długiej podróży po komercyjnych txtach na swojego bloga "cierpię" na (mówiąc nie ładnie) twórcze rozwolnienie. Stabilizuję już ilość myśli, które muszę szybko i niekoniecznie zwięźle wyrazić, ale zastanawiam się też czy takie pisanie ma sens, bo kto niby to czyta? Ludzie są zabiegani i trzeba naprawdę być kimś żeby zwrócić i utrzymać ich uwagę.

 

Moje txty są niedoskonałe, a ja dążę do perfekcji; są za długie, a przecież cenię prostotę; często chciałabym tak wiele powiedzieć, a brakuje mi odpowiednich słów; moje poglądy są na tyle umiarkowane, że na kontrowersji furory nie zrobię.

 

Czy ktoś w ogóle chciałby „mnie” czytać?

 

Przeglądając inne blogi wydaje mi się, że prezentują się one bardziej elegancko. Ich autorzy spinają się żeby treść była doskonale wyeksponowana; akapity podzielone; ilustracje własnoręczne; posty krótkie i treściwe; poglądy wyważone, ale nie do końca. Wiele blogów pozycjonowanych jest w każdym możliwym kanale. Wszystko wygląda tak profesjonalnie, a ja po prostu siadam i daję ujście strumieniowi myśli. Przyznaję, jestem swoim najsurowszym krytykiem.

Może powinnam się bardziej starać, lansować i podporządkować pewnym rygorom? A może powinnam skrócić swoje posty? Problem jednak w tym, że lansowanie się jest nie w moim stylu, a posty są przydługie, bo nie lubię powieści w odcinkach, więc nie dzielę ich na krótsze kawałki :).

 

 

Wielu autorów występuje pod swoim imieniem i nazwiskiem, ale ja tego nie robię, bo chronię swoją prywatność i nie chcę żeby konsekwencje mojej internetowej działalności przenikały do prawdziwego życia. Może to błąd? Cenię sobie możliwość bycia „off-line” kiedy tego potrzebuję zamiast być w realu zagadywaną o tematy poruszane „on-line”.

 

Po co więc pisze tego bloga?

Dla siebie – żeby dać upust emocjom i natłokowi myśli. Dzięki temu porządkuję swój wewnętrzny świat i lepiej poznaję siebie. Bez udawania i sztucznej kokieterii. To czysto egoistyczna zaleta bloga – robię coś dla siebie, mam własne hobby.

Dla innych – żeby pokazać, że jestem taka jak oni i że bycie normalsem wcale nie oznacza konieczności siedzenie cicho… Kto wie? Może za moment to my, a nie celebryci, nadamy właściwy porządek rzeczy ;)).

 

Byłabym bardzo dumna z dużej ilości czytelników, bo oni pokazaliby mi co mogę zmienić, jak się udoskonalić, mogłabym się od nich wiele nauczyć… Mało tego, Czytelnicy zaspokoiliby moją próżność i potrzebę bycia chwaloną :))). Póki co jednak się nie zniechecam choć mam poczucie, że piszę niejako do szuflady... Może moja wiekopomna chwyla jeszcze nie nadejszła albo nie zdaję sobie sprawy z ilości cichych wielbicieli niniejszego blogaska ;).

 

Mój blog nie jest i raczej nie będzie dochodowym przedsięwzięciem w sensie finansowym; moje przychody z niego lepiej liczyć w ilości nowych doświadczeń i poznanych ludzi :).

 

comments powered by Disqus