Dinozaury są wszędzie, dosłownie na każdym kroku czai się jakiś

2014-07-29

Tegoroczne wakacje zapisujemy pod hasłem: Dinozaury są wszędzie :). Kolejny raz się o tym przekonaliśmy. Razem z mężem jeszcze na początku czerwca, więc niejako przed sezonem, zabraliśmy naszego skarbusia na spotkanie twarzą w twarz z Dinusiami i było to niezwykle spektakularne wydarzenie ;).

 

 

Kierunek: Jurapark w Krasiejowie

Czas podróży w jedną stronę: 90 minut

Koszt: zarówno cena jak i atrakcje są na wysokim poziomie ;)

 

Jurapark to prawdziwy gigant wśród parków – zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że pod względem wielkości, ilości i jakości wykonania poszczególnych dinozaurów deklasuje konkurencję. Okazów jest mnóstwo, de facto są one rozstawione na dużej powierzchni, więc park zwiedza się jak zoo, tylko zamiast słoni czy żyraf podziwia się dinozaury. Poza ””żywymi”” i kompletnymi mieszkańcami można również obejrzeć co dinusie mają pod skórką czyli kości, skamieniałe mniej lub bardziej. Pawilon paleontologiczny na pewno zainteresuje szczególnie dorosłych i starsze dzieci, bo maluchy mogą nie zrozumieć, że właśnie oglądają szczątki zwierząt wymarłych bardzo dawno temu.

 

Zwiedzanie parku można zacząć od Tunelu Czasu, przez który wiezie turystów wygodna ciuchcia zwana Kapsułą Czasu. Atrakcja brzmi bardzo szumnie, a polega na przejażdżce ciuchcią przez tunel gdzie wyświetlany jest film w technologii 3D o początkach powstania świata od ciemności, przez pierwsze organizmy i kontynenty, aż do późniejszych er. Ci którzy liczą na wielkie WoW i spodziewają się niesamowitej przygody mogą się przeliczyć – wycieczka jest krótka, a jakość  wyświetlanego filmu pozostawia sporo do życzenia.  

 

My zaczęliśmy od niepozornie wyglądającego prehistorycznego oceanarium. To co zastaliśmy w środku kompletnie nas zaskoczyło – dzięki okularom 3D przenieśliśmy się w podwodny świat prehistorycznych gadów i wycieczka ta okazała się bardzo emocjonująca. Widoki są niesamowite, trudno je do czegokolwiek porównać, bo na ekranach wielkości ściany domu pływają ogromne zwierzęta zdające się wychodzić z ekranu. Wokół panuje półmrok i dzięki temu atmosfera jest niepowtarzalna. Wisienką na torcie jest pozorowany atak rekina – po prostu majstersztyk i przerażające wydarzenie ;). Zaczyna się niewinnie, ogromny rekin pływa wokół podobnie jak wcześniejsze gady, ale nagle uderza w szybę akwarium (łup i podłoga pod stopami podskakuje), widać już pierwsze pęknięcia, rekin odpływa, widać go w oddali… łup, drugie uderzenie nadchodzi znienacka (podłoga aż jęczy, a zaskoczeni ludzie ledwo łapią równowagę), rekin naciera ponownie, pęknięcia się powiększają aż szyba nie wytrzymuje… duże trach i szyba ustępuje pod naporem wody i olbrzyma (a na ludzi spada zimny deszcz kropel). Wrażenie niezapomniane, adrenalina podskakuje i jest świetnie, ALE takie przeżycia niekoniecznie są dla dzieci, które mogą się bardzo przestraszyć (nasz syn się nie bał, rekin atakował nas chyba ze 3 razy zanim się mu znudziło :)). Z oceanarium przechodzi się do batyskafu, który również dzięki technologii 3D, zabiera nas w głąb oceanu. Po drodze widzimy różne pływające, wielkie zwierzęta, a na końcu prehistoryczny krokodyl atakuje naszą kapsułę… wyimaginowane szyby pękają, woda się leje, ale krokodyla udaje się odpędzić, a my cali i zdrowi wracamy na powierzchnię :).

 

Deszcz pryska, podłoga się rusza, w głowie wiruje od trójwymiarowych strug wody, nasze oczy są kompletnie oszukane nowoczesną technologią… jesteśmy w samym środku filmu grozy. Mało brakowało, ale było super :D.

 

Po takich emocjach trzeba trochę odetchnąć – czas na place zabaw, których jest mnóstwo lub na karuzele, które suną spokojnie lub pędzą na łeb na szyję. Można też zrelaksować się przy smacznym jedzonku lub popluskać w wodzie na sztucznej plaży. Ze względu na nieznośny upał na plaży nie zabawiliśmy długo. Następnym razem nadrobimy zaległości w dmuchańcach, zjeżdżalniach i innych pożeraczach czasu.

 

Kiedy już zapełnimy brzuszki i pobawimy się na powierzchni, Kino 5D zabierze nas w niezwykłą podróż w podziemia kopalni. Żeby się nie powtarzać, bo atrakcje tą opisywałam już bardzo dokładnie w poście o inwałdzkim parku, powiem tylko, że jest SUPER :D.

Adrenalina skacze na każdym zakręcie pędzącej kolejki, myszy merdają nas ogonkami po nogach, śnieg pada, wiatr wieje, ziemia się trzęsie… Szalona jazda sprawia, że cały czas trzymamy się kurczowo fotela, a wychodzimy z kina z wypiekami na twarzy.

 

 

W kilku słowach: atrakcji nie brakuje, emocje są spore, a wspomnienia niezapomniane. Warto pojechać do Krasiejowa mimo dość wysokiej ceny – w tym przypadku cena ta jest bardzo adekwatna do ilości i jakości atrakcji, a co ważne, za nic dodatkowo dopłacać nie trzeba. Decydując się na Jurapark cały dzień przygód jest zagwarantowany.

 

comments powered by Disqus