Nie podzielę się i już!

2014-08-04

Jestem mamą odpowiedzialną za swoje młode, a posiadanie dobrze wychowanego syna napawa mnie dumą. Słowa: proszę, dziękuję, przepraszam, dzień dobry i do widzenia na stałe weszły do rodzinnego słownika. Uczę też syna, że dzielenia się jest dobre, a na młodsze dzieci trzeba uważać i nawet im ustępować. Mój syn respektuje te zasady i na swój sposób rozumie z czego wynikają.

 

Od zasady „trzeba się dzielić” są jednak wyjątki…

 

Taka oto sytuacja…

 

Jesteśmy z synem w Sali Zabaw gdzie brykają dzieci w różnym wieku i z różnymi umiejętnościami. Maluszków jest sporo, ale sala jest duża i dobrze wyposażona, więc  atrakcji wystarczy i dla starszych i dla młodszych.

Mój syn znalazł sobie dużą ciężarówkę, której części składowe pochowane były w kilku różnych koszach z zabawkami (pracownik Sali nie kłopotał się żeby części tej samej zabawki leżały razem). Znalezienie wszystkich elementów było poważną pracą wymagającą skupienia, bo do ciężarówki najpierw trzeba było przypiąć przyczepę, potem wyszukać wśród sterty zabawek pasujące do niej kontenerki, a na końcu jeszcze napełnić je klockami w tych samych kolorach. Wyzwanie dla niecierpliwego 4-latka, ale syn dał radę i gdy już wszystko było gotowe żeby wyruszyć z pełną ciężarówką w podróż do zabawy zechciał się przyłączyć natarczywy 2-latek. Syn nauczony tolerancji wykazał się cierpliwością i zaczął maluchowi tłumaczyć jak będą się razem bawić. Nie byłoby problemu gdyby ów 2-latek chciał się faktycznie ciężarówką bawić razem z moim synem zamiast zabierać ją i rozczłonkowywać na boku. Mój mały spędził długie minuty na składaniu wszystkiego razem i bardzo chciał ciężarówką pojeździć, a tu jakaś dzidzia zaczęła wszystko psuć. Syn postanowił nie oddać auta, mało tego, zaparkował nim tuż obok mnie żebym pilnowała jego trofeum. 2-latek zaczął płakać, krzyczeć i się awanturować… Zwykle w takiej sytuacji poprosiłabym syna żeby odpuści i oddał maluszkowi zabawkę, ale tym razem rozumiałam czemu synowi tak na niej zależało. Odeszliśmy więc z przedmiotem sporu lekko na bok żeby w końcu uwolnić się od natręta… syn zajął się ciężarówka jak nigdy, bardzo go pochłonęło załadowywanie i rozładowywanie, bawił się grzecznie jak przystało na statecznego przedszkolaka.

 

ALE po chwili dość już irytujący 2-latek wrócił i to z mamą… chciałoby się powiedzieć równie dziecinną jak on :/. Wywiązała się krótka dyskusja, że 2-latek jest mały i głupiutki (świetnie to rozumiem) i że  byłoby miło gdyby mój syn oddał mu zabawkę, bo on bardzo chce i płacze (trudno było nie zauważyć jak bardzo chce). Ok, wszystko rozumiem, trzeba się dzielić, maluchom można ustępować, ale bez przesady… Grzecznie (choć lekko wbrew swoim zasadom) odmówiłam wydanie autka mówiąc, że jest dużo innych zabawek, którymi nikt się nie bawi, de facto taka sama ciężarówka też się znajdzie jeśli tylko mama pomoże jej szukać :).

Nieprzyjemna sytuacja, ale uznałam, że moje dziecko nie dość, że było pierwsze to jeszcze z pietyzmem skompletowało wszystkie części i bawi się nimi z dużym zapałem, więc nie powinnam go karać oddając zabawkę. Uznałam, że tak będzie sprawiedliwie choć tej drugiej mamie nieumiejącej sobie poradzić z krzepkim malcem mina zrzedła. No właśnie, czy ja mam pomagać w opanowywaniu histerii i temperowaniu uporu innego dziecka jakbym z własnym nie miała co robić ;). Wiem, wiem… egoistka ze mnie, ale naprawdę uważam, że w tym przypadku mamie małego terrorysty przydałaby się lekcja asertywności.

Mój syn nie raz robił mi awanturki jak to zbuntowane dziecko i nie raz świeciłam przez niego oczami ze wstydu, ale nigdy nie miałabym na tyle tupetu żeby domagać się od innej mamy i jej dziecka spełnienia żądanie mojego choleryka żeby samej mieć spokój. Wprost przeciwnie, w takich sytuacjach chciałabym być z moim wrzaskunem niewidoczna żeby nikomu nie sprawiać problemu :).

 

Nie wiem czy dobrze zrobiłam odmawiając, ale postawiona przed wyborem: płacz mojego dziecka a płacz innego dziecka, wybrałam płacz tego drugiego :). Sorry, takie jest życie…

 

P.S. Na zdjęciu u góry widać rzeczony przedmiot porządania ;)

 

comments powered by Disqus