Niewdzięczna Niezadowolencja

2014-08-07

Zamiast porannej prasówki wnioski z sondażu TNS zasłyszane w radiu…

 

Swoje osiągnięcia życiowe oraz poziom zadowolenia z siebie negatywnie ocenia blisko 60% Polaków. Ocena gospodarki i sytuacji w kraju jest jeszcze gorsza – prawie 80% Polaków uważa, że w naszym kraju sprawy przybierają zły obrót.

 

Co się dzieje? Czy Polska przestaje być dla Polaków dobrym miejscem do życia?  Czy przeciętny Polak przytłoczony problemami nie docenia tego co już osiągnął?

 

Zgadzam się, że sytuacja w naszym często paranoicznym i targanym siłami różnych partii kraj, wygląda mało obiecująco, ALE życie prywatne rozczarowujące dla większość społeczeństwa jest mocno niepokojące.

 

Poważnie tak jest, że jesteśmy w większości niezadowoleni z siebie? Czy Polacy są żenująco niewdzięczni czy tylko mało spostrzegawczy?

 

Wiem, że pragniemy wciąż więcej tego i owego przechodząc do porządku dziennego nad tym co już mamy, ale żeby faktycznie czuć niezadowolenie na myśl o swoim życiu to już przesada.

 

Wartości takie jak Rodzina i zdrowie mogą wydawać się prozaiczne, ale to one stanowią trzon szczęścia (przynajmniej dla mnie). Niestety zostały one zepchnięte na margines ustępując miejsca zazdrości, bo przecież trawa zawsze jest bardziej zielona w ogródku sąsiada, a kolejka, w której nie stoimy posuwa się szybciej :). Subiektywne poczucie sprawiedliwość prowadzi do frustracji, że niby sprawiedliwiej byłoby gdyby to nam a nie sąsiadom działo się dobrze. Nawet jeśli dzieje się nam dobrze, bo mamy wszystko co niezbędne do życia i mamy z kim to życie dzielić czujemy niedosyt… Miarą sukcesu jest stan konta i ilość posiadanych dóbr, a szczęście powinno się mierzyć w tym co niewymierne – np. w ilości uśmiechów dziecka, w komplementach męża, w dobrych wspomnieniach.

 

Należę do tej mniejszości, która jest usatysfakcjonowana tym co ma. Oczywiście również chciałabym więcej i zdarza mi się zazdrościć tym, którzy hipotetycznie mają to „więcej”, ale nikomu i nigdy nie życzę niczego złego. Każdego dnia doceniam to jaką jestem szczęściarą, bo mam kochającego męża i kochanego syna, i czas by cieszyć się życiem z nimi :). Najbardziej zależy mi na zdrowiu moim i mojej rodziny; reszta jakoś się układa. Kiedy jednak przyznaję się do tego głośno, odzew bywa zupełnie dla mnie niezrozumiały – zamiast afirmacji codziennych drobnych cudeniek zdarzała się zawiść i podejrzenie, że się złośliwie przechwalam :). Nie należę do osób narzekających i zawsze staram się znajdować pozytywy, ale takie podejście jest niepopularne – lepiej łączyć się z ludźmi w narzekaniu niż w satysfakcji. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji :). Ludzie nie chcą słuchać, że ktoś jest szczęśliwy, że komuś się udało… wolą narzekać zamiast wziąć się w garść, przewartościować swój światopogląd i dostrzec to co mają. Aż 60% malkontentów bierze się z tego, że stojąc w lesie (pełnym mniejszych lub większych osiągnięć) widzą oni tylko jedno drzewo (subiektywną porażkę, która ich ogranicza). W Polsce kultura narzekania rozwinięta jest do rangi sztuki i nie wypada się wyłamywać z tego modelu.

 

A co dla Was Drodzy Czytelnicy jest ważne? Bez czego nie moglibyście żyć?  

 

comments powered by Disqus