Zainspirowana...

2014-08-12

Potrafię docenić i pochwalić cudzą pracę, bo choć zdarza mi się zazdrościć nie jestem zawistna i staram się zachować obiektywność.

 

Otóż od pewnego czasu obserwuję poczynania Mariusza Szczygła, który muszę przyznać, ostatnio się wyrobił, że tak powiem :).

Moją uwagę przykuł artykułem „Śliczny i posłuszny” o ekspertce Ministerstwa Edukacji Narodowej, która przed laty została skazana i odbyła karę za skatowanie na śmierć dziecka – wyrok uległ zatarciu, więc kobieta wróciła do czynnego nauczania dzieci.

Jak to możliwe? - pytałam się ja i większość czytelników.

 

Żeby nie przedłużać, byłam tym txtem wstrząśnięta, a Szczygieł został Dziennikarzem Roku 2013.

 

Wisienką na twórczym torcie Pana Szczygła jest jednak dla mnie jedno zdanie pochodzące z Wakacyjnej Szkoły Pisania Gazety Wyborczej: „Nie pisz: "W moim życiu niczego nie żałuję". Napisz: "Nie żałuję ani jednej nylonowej pończochy porwanej przez kochanków"”. Niby proste zdanie zawiera w sobie wskazówkę jak pisać żeby ktoś chciał to czytać… Wskazówka ta jest dość enigmatyczna, ale mimo to czuję się zainspirowana :). Po serii przyciężkich artykułów jest to powiew świeżości i powód do lekkiego uśmiechu.  

 

Jeśli już się uczyć to od najlepszych, więc powiem skromnie, że chciałabym kiedyś pisać tak lekko i trafnie, używając powszechnie znanych słów w zaskakujących zestawieniach stylistycznych…

 

Żartobliwe zdanie "Nie żałuję ani jednej nylonowej pończochy porwanej przez kochanków" zamieszkało w mojej głowie i stało się przyczynkiem do posta…

 

Czy to normalne czy już fiksuję od nadmiaru myśli? ;)

 

 

P.S. Zakończę na smutnej równiez dla mnie wiadomości o tym, że Robin Williams nie żyje – prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Ceniłam go jako aktora. Jego role były zróżnicowane i zawsze dobrze odegrane, więc myślę, że świat filmu sporo straci na rolach, których już nie odegra.

 

comments powered by Disqus