Taka sobie sweet focia ;)

2014-08-19

Nieprzerwanie rozczula mnie i bawi widok dużego mężczyzny wyglądającego jak prosto z zawodów kulturystycznych w towarzystwie małej córeczki odzianej w tiule i róże, w których przypomina maleńką laleczkę. Taki solidnie zbudowany tata swoimi wielkimi dłońmi zapina córeczce filigranową spineczkę,  niezgrabnymi palcami trzyma tycią filiżankę z mini talerzyczkiem lub próbuje precyzyjnie zapleść małej damie warkoczyk, który w ferworze zabawy się rozplótł. Dziewczynka poważnym tonem strofuje tatę, że robi to nie tak jak trzeba, więc ojciec z westchnieniem stara się jak tylko może żeby była zadowolona. Mężczyzna, który z wyglądu wzbudza, oględnie mówiąc, respekt jest niezwykle delikatny i czuły dla małej księżniczki, a ta traktuje go jak wielkiego pluszaka do przytulania i spełniania każdej zachcianki. Niby takie nic, taka zwyczajna sytuacja, a miło na to popatrzeć. Mężczyzna pewny swojej męskości nie boi się bawić z córką w picie wyimaginowanej herbatki ani nie wzbrania się przed zrobieniem małej prowizorycznego warkocza. Dowcipu całej sytuacji dodaje fakt, że troskliwy ojciec zajmuje się córką na oczach równie postawnego kolegi, z którym akurat był na siłowni i po drodze do domu postanowił wpaść z małą na salę zabaw żeby mama mogła w spokoju zrobić zakupy w pobliskim markecie. Kolega patrzy z lekkim uśmiechem na całą sytuację, a tata niczym niezrażony bawi się bez krzty zażenowania. Następuje strategiczny moment kiedy córka chce do toalety, więc wielki jak góra ojciec staje z nią w kolejce, w której stoi już kilka drobniutkich matek. Widok jest komiczny i uroczy jednocześnie.

 

Na salę wraca mama dziewczynki i nagle ojciec robi się taki malutki… tyci – tyci:

- No i spójrz jak ona wygląda? Miałeś jej pilnować, a tu plecki całe mokre, włosy rozczochrane, buzia brudna, nawet przez chwile nie można na Ciebie liczyć – dąsa się matka o ciałku w rozmiarze S i osobowości jak XXL-ka.

- Tak kochanie, masz rację – ze stoickim spokojem odpowiada tata, który żonę mógłby nosić w kieszeni.

- Zamiast popijać colę z kolegą mógłbyś się z nią pobawić… a tak w ogóle to miałeś posprzątać w aucie, bo gdzie ja mam teraz zakupy włożyć – ruga go matka.

- Tak kochanie, masz rację, zaraz zrobię Ci więcej miejsca – zgadza się z zakłopotaniem mężczyzna i potulnie wychodzi jak mniemam zrobić porządek w aucie :). Po drodze warknął jeszcze coś do kolegi i obaj Panowie zniknęli... Matka jeszcze chwile się popiekliła, a wychodząc nieomieszkała ponarzekać na męża Pani w recepcji...

 

Wrażenia z obserwacji najbliższych stolikowych sąsiadów na sali zabaw są bezcenne :D.

 

comments powered by Disqus