Czas powrotów

2014-09-07

Tegoroczne wakacje oficjalnie uważam za skończone. Było miło, nawet świetnie, ale teraz czas wrócić do rzeczywistości… Z małym poślizgiem, ale już od jutra nasze młode wraca do przedszkola, które staje się wyznacznikiem rytmu dnia całej rodziny. Jak to będzie po 2 miesiącach przerwy? Nie wiem, ale jak się dowiem to napiszę ;).

 

Teraz trochę powspominam…

 

Wczasy udały nam się bardzo dobrze – w ciągu 2 tygodni trafiły się tylko 2 mocno deszczowe dni kiedy nie dało się spacerować, poza tym czasem się chmurzyło, ale nie padało, a najczęściej świeciło słoneczko i było milusio grzać się w jego promieniach.

 

W dużym skrócie… byliśmy w miejscowości Wysowa niedaleko Krynicy Górskiej – spokojne, nieduże miasteczko ze źródłami mineralnymi, ładnym parkiem zdrojowym i urokliwą pijalnią wód. Oraz z Aquaparkiem, w którym pluskaliśmy się codziennie z młodym kiedy Tatuś dzielnie pracował…

 

Ośrodek Wczasów Rodzinnych (nawa jak z innej epoki) jest miejscem malowniczo położonym pośród lasów i strumieni. Dla grzybiarzy to raj, podobnie jak dla miłośników pieszych wędrówek. Dla niewymagającej rodziny z dziećmi też znajdzie się coś zajmującego – liczne place zabaw pochowane między drewnianymi domkami mieszkalnymi. Sielankowy obrazek wczasów wygląda tak, że rodzice/dziadkowie zasiadają przed swoimi chatkami z kubkiem kawy lub czegoś mocniejszego, a dzieci rozkosznie biegają wokół dokazując ;). Coś pięknego jeśli ktoś nie ma nic przeciwko brakowi prywatności i dziecięcym pokrzykiwaniom tuż pod oknem. My zdecydowaliśmy się na pokój w leśniczówce zamiast niezależnego domku, bo takowy budynek z pokojami z nadal pozwalał nam się cieszyć urokami krajobrazu i przestrzeni zabawowej, ale bez koniczności nadmiernego integrowania się z sąsiadami ;). Ośrodek ogólnie podsumowałabym jako średni tzn.  wielkość i wyposażanie pokoi było średnie, podobnie jak posiłki i obsługa. Ale nam do szczęścia potrzeba niewiele więcej poza własnym towarzystwem, więc jesteśmy zadowoleni i wypoczęci :). Mocnym punktem programu, przyznaję, było przyośrodkowe mini-zoo czyli zaprzyjaźnione lamy, konie i kozy, dla których nieprzerwanie syn wynosił chlebek z jadalni ciesząc się jak dziecko kiedy zjadały wszystko do ostatniej okruszynki ;).

 

Miłe zaskoczenie takich lekko wiejskich wakacji to 2 miejscowości:

 

  1. Tylicz – piękny zabytkowy kościół, obok którego wznosi się równie piękna aczkolwiek nowoczesna świątynia, na tyłach której stworzono coś na kształt Golgoty, ale zamiast tysiąca wylewanych łez i podkreślania niewyobrażalnego cierpienia Jezusa umieszczona tam tysiąc cytatów wszelakiego rodzaju i autorstwa. Miejsce ociera się delikatnie o kicz, ale warte podkreślenia jest, że umieszczona tam „kapliczki” z cytatami są nie tylko religijne, ale ogólno życiowe. Niedaleko Kościołów stworzono idealne miejsce do zabawy – drewniany plac zabaw z mostkami, tunelami, zjeżdżalniami i huśtawkami oraz plenerową siłownią dla trochę starszych „dzieci”. W Tyliczu planowaliśmy spędzić  może z pół godzinki, a zostaliśmy na prawie 4 h :).

  2. Piwniczna – elegancka, odnowiona Pijalnia Wód Mineralnych oraz plac zabaw i wielkie szachy skłaniają do zatrzymania się na dłużą chwilę… dodam, że na Pijalni poza źródłami zdrowia i piękna znaleźć można pyszne menu przekąskowe, w którym przekąski są wielkości dań głównych :).

 

Największym odkryciem okazało się Gospodarstwo Pasieczne Sądecki Bartnik – bardzo pozytywne miejsce mlekiem i miodem płynące, a największą porażką i zawodem  stał się deptak w Krynicy Górskiej,  na który przed forum gospodarczym delikatnie mówiąc zignorowano turystów zasłaniając wszystkie  uroki białymi budami rodem z hal targowych – cóż, piękno i inne klimatyczne widoki włodarze miasta zachowali dla „osobistości”.

 

Zarówno odkrycie jak i rozczarowanie zasługują na osobnego posta, który ukaże się już wkrótce…

 

comments powered by Disqus