Rozczarowujące...

2014-09-08

W moich wspomnieniach Krynica Górska malowała się jako miejsce ciekawe, pełne przestrzeni i ładnych widoków. Ławeczki zachęcające do przycupnięcia, alejki umilające spacery, szeroki deptak stworzony dla brykających dzieci, sklepiki o cenach tak wygórowanych, że stać mnie tylko na nasycenie oczu…  Nie mogłam się doczekać wizyty w Pijalni Głównej wyglądającej jak ogród botaniczny… Krynica, ach Krynica… miała być taka piękna jak ją zapamiętałam…

 

Okazało się jednak, że pielęgnowany przeze mnie sielankowy obraz nijak ma się do rzeczywistości :/.

 

Krynica na kilka dni przed forum gospodarczym to jakiś koszmar – Pijalnia nieczynna, alejki i deptak zawalone namioto-budami przeznaczonymi na spotkania (niby)biznesowe, maszyny i materiały budowlane porozkładane na lewo i prawo, hałas, kurz i gromadki kłębiących się robotników.  Sklepiki pozabudowywane, ławeczek jak na lekarstwo, miejsca dla dzieci brak… Oto jakie oblicze Krynica pokazuje turystom… Komercja, kicz i przerost formy nad treścią...

 

Sytuację ratuje żelazny punkt programu czyli (1) Kolejka wąskotorowa na Górę Parkową oraz (2) Kolejka Gondolowa na Jaworzynę Krynicką. Synkowi podobała się wąskotorówka, a potem łagodny spacerek zalesionym zboczem do centrum Krynicy, ale gondolówka to był absolutny hit – gdyby nie jej cena (25 zł/os. w obie strony) na wyraźne życzenie małego pewnie jeździlibyśmy nią cały dzień… Szczyt Jaworzyny nie był już tak ciekawy jak sam wjazd i zjazd, ale jeśli ktoś zamiast pieszych wycieczek chciałby przysiąść w Karczmie to znajdzie ich tam chyba z 5 :). Wisienką na torcie atrakcji okazały się dmuchańce u podnóża Góry Parkowej i wizyta w pijalni czekolady. Z Krynicy wyjechaliśmy: ja lekko rozczarowana, syn zmęczony i szczęśliwy, mąż zadowolony, że miał rację nie robiąc sobie wielkich nadziei na obejrzenie cudów Krynicy, która taka cudowna jak w moich wspomnieniach jednak nie jest :).

 

Moja słabość do tzw. podróży sentymentalnych bywa źródłem rozczarowań, bo blask miejsc, w których tak bardzo mi się podobało w przeszłości z czasem blednie i okazuje się, że w teraźniejszości nie jest już tak pięknie… Mąż o tym wie, ale i tak pozwala mi na sentymenty… mało tego, on płynie przez te sentymenty ze mną i stara się nie niszczyć moich dziewczęcych marzeń :)).

 

comments powered by Disqus