Urodziny i po urodzinach

2014-11-06

Jak pisałam wcześniej… w tym roku zdecydowaliśmy się na zorganizowanie urodzin syna na sali zabaw. Obiecałam zdać krótką relację jak było i czy watro zdecydować się na taką outdoorową imprezę… Niniejszym wywiązuję się z obietnicy :).

 

Urodziny na sali zabaw to był strzał w 10! Dzieciaki bawiły się dziko i nieskrępowanie, zachęcane co jakiś czas przez animatorkę do brania udziału w konkursach i zadaniach. Małych gości było dziesięcioro czyli moim zdaniem tak w sam raz – bardzo się cieszę, że nikt nie chorował i wszystkie zaproszone dzieciaki mogły przyjść. Syn dostał mnóstwo pięknych prezentów, które w ferworze zabawy zeszły zdecydowanie na boczny plan – wieczorem po imprezie mały był tak zmęczony, że symbolicznie zerknął na prezenty, które dopiero następnego dnia zostały z namaszczeniem rozpakowane i obdarzone uwagą ;).

Sama impreza trwała 3 h i był to czas optymalny na zmęczenie stada dzidziaków wyglądających zwykle na niezmordowane. Dla maluchów nic to torcik, prezenty, rozbijanie piniaty czy grupowe zabawy – skakanie po trampolinie, zjeżdżanie na zjeżdżalni i wspinanie się w małpim gaju to jest to co mali imprezowicze lubią najbardziej.

Syn był zachwycony i podobnie jak pozostałe dzieci nie mógł już doczekać się zabawy.

Wrażenia niezapomniane – to pewne. Mamy innych dzieci również chwaliły pomysł i jego realizację – mam nadzieję, ze nie tylko z grzeczności. Wszystkie dzieci zdawały się świetnie bawić, nikt się nie rozpłakał, nikt nie odniósł żadnej kontuzji, nikomu niczego nie zabrakło :D. Bilans imprezy oceniam na bardzo dodatni, podkreślam jednak, że wiek 4 lat to moim zdaniem minimalny wiek, w którym dzieci potrafią docenić i skorzystać z wszystkich atrakcji.

Dorosłym może i było nieco ciasno przy wąskim stoliku, ale to nie ich zadowolenie było tego dnia najważniejsze. Myślę, że kawka i ciasteczko wynagrodziły im mało przestrzeni wokół ;).

Powiedzmy sobie szczerze, do domu nigdy nie odważyłabym się zaprosić tylu dzieci, a zapewnienie domowych atrakcji i dla połowy z nich byłoby trudne.

Było wesoło, bezpiecznie, kolorowo i ciekawie – niczego więcej dla mojego smyka nie mogłabym sobie życzyć :).

 

comments powered by Disqus