Trochę prywatności nie zaszkodzi

2014-11-10

Prywatność jest dla mnie bardzo ważna. Cenię ją sobie i chronię. Nie stronię od ludzi, ale nie jestem typem człowieka, któremu nie przeszkadzałyby tłumy gości w domu i nieustanne imprezki.

We własnym domu i ja i moi chłopcy powinniśmy czuć się swobodnie. Lubię sobie krążyć po domu w gustownym dresiku, mąż czasem zasiada do śniadania w piżamie, a synowi zdarza się biegać po salonie zupełnie goło. Naczynia w zlewie, obiad na kuchence czy pranie w łazience to nic nadzwyczajnego. I tak powinno być, dom powinien być bezpiecznym miejscem gdzie życie toczy się swoim rytmem. Przyznaję, że nie lubię niezapowiedzianych wizyt gości, bo takie odwiedziny mogą mnie zaskoczyć np. w wannie lub innym przypadkowym momencie ;).

Uważam też, że w domu każdy może swobodnie mówić co mu siedzi w głowie, ale poza domem uprzejmie jest zachować odrobinę taktu… Dom to  nie muzeum - nie powinny się przez niego przewijać tłumy zwidzających, grobowa cisza nie jest wymagana, a gablotkowy ład i porządek nie są wymagane. Dla mnie dom to bezpieczne miejsce z odrobiną autorskiego chaosu.

Przez szacunek dla prywatności rozumiem również poszanowanie cudzego życia osobistego. Nigdy nie opowiadam koleżankom czy znajomym o sprawach, które wiem, że np. mój mąż chciałby zachować dla nas. Dziwi mnie kiedy ktoś kogo znam krótko opowiada mi intymne szczegóły nie tyle ze swojego życia, co z życia męża, narzeczonej, rodziców… Uważam, że to krępujące, bo nawet jeśli nie znam osoby, o której mowa, mogę się domyślać, że byłaby ona zażenowana taką relacją. Tak samo oceniam snucie opowieści barwnej treści na temat nieobecnych znajomych. Pewnie, że na spotkaniu towarzyskim trzeba o czymś rozmawiać, ale „zaglądanie” do cudzego łóżka lub książeczki zdrowia nie jest ładnym nawykiem.

Nie lubię kiedy ktoś mnie ocenia czy wtrąca się w moje sprawy, bo odbieram to trochę tak jakby naruszał moją prywatność. Pewnie nie tylko ja tak pojmuję prywatność. Jeśli będę potrzebowała rady lub pomocy albo zapragnę się przed kimś wygadać to sama wyjdę z inicjatywą.

Krępują mnie szczególnie wścibskie pytania osób, które znam dość pobieżnie, a które po 5 minutach rozmowy chciałyby niemal spisać moją biografię :). Taki otwarty i swobodny styl bycia może być bardzo odświeżający w rozmowie, ale są pewne granice, które powinny zostać nieprzekroczone. Przyjaciele i bliscy mają szczególne przywileje i mogą podejmować wszystkie tematy, ale cała reszta świata powinna zachować umiarkowaną ciekawość.

Jako, że w Internecie nie ma anonimowości, tu również staram się zachować pewien dystans i rozsądną szczerość...

Jak każda kobieta lubię ploteczki, nie zaprzeczam, ale takie, które nikogo nie ośmieszają ani nie zdradzają jego bardzo osobistych sekretów. Wiem, wiem… to co piszę stanowi zaprzeczenie definicji plotki, która powinna być pikantna i soczysta żeby ktoś w ogóle chciał jej słuchać… Taka ze mnie nietypowa kobietka, która liczy się z uczuciami innych i stara się nikogo nie urazić. Źle jest być za grzeczną, ale bycie niegrzeczną jest zupełnie nie w moim stylu :).

 

comments powered by Disqus