1. Przygotować się na najgorsze.

2014-12-11

Że poród boli, wie każdy, więc na ten ból jest się gotowym. Mało tego, poród przeraża większość kobiet, którym często się wydaje, że to ostatnia ciężka próba na drodze matczynej miłości i później będzie już z górki. Ten kto spodziewa się milutkiego, pachnącego i uśmiechniętego bobaska gorzko się jednak rozczaruje. Dziecko to mały, niezależny człowiek, który w dodatku ma swoje potrzeby, które komunikuje głownie płaczem. Płaczu tego początkujący Rodzic nie rozumie, więc zaczyna się martwić… Ale spokojnie, z czasem z takim małym wrzaskunem można się dogadać. 

Mnie macierzyństwo zaskoczyło pozytywnie, bo spodziewałam się całonocnych krzyków, obolałych piersi, bezradności, kolek, ciągłego zmęczenia i ogólnego trzęsienia ziemi w moim małym poukładanym świecie, a okazało się, że było całkiem znośnie. Byłam gotowa zrezygnować ze wszystkiego żeby tylko moje młode było zaopiekowane, a w rzeczywistości aż tak duże poświęcenie nie było niezbędne. Nie zaprzeczam, że kryzysy się pojawiały, ale ogólnie mój mały jegomość okazał się całkiem ugodowy. Z czasem nauczyłam się co i jak robić żeby było dobrze, a kiedy zrozumiałam o co małemu kosmicie chodzi udało się go oswoić (dodam, że zwykle chodziło mu o jeść, spać, brudna pielucha). Naprawdę byłam gotowa na najgorsze, na całkowitą rezygnację z przyjemności na rzecz bezinteresownego poświęcania się w imię wyższego dobra mojej pociechy.

Bardzo miło wspominam pierwsze miesiące z maleństwem, bo dzięki temu, że wyobrażałam sobie bóg wie jakie problemy rzeczywistość mile mnie zaskoczyła. Mój syn nie był ani szczególnie cichy ani szczególnie mało wymagający w porównaniu z innymi dziećmi, ale mimo to nigdy nie doświadczyłam niczego co przerosłoby moje siły i umiejętności. Obecność troskliwego i opanowanego męża nie była oczywiście bez znaczenia w procesie matczynego dojrzewania :).

 

comments powered by Disqus