Bagaż, z którym wchodzę w Nowy Rok...

2014-12-30

Właśnie kończy się stary rok, to był 30. rok mojego życia. Właściwym sobie zwyczajem nie będę składać noworocznych obietnic, bo ich nie dotrzymuję. Nie będę wmawiać sobie, że ten kolejny rok będzie cudowny, a moje życie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Z otwartymi ramionami przyjmę  miłe niespodzianki, a wyzwaniom będę stawiać czoła na bieżąco. Patrząc wstecz zobaczę twarze rodziny i znajomych, przypomnę sobie milion uśmiechów mojego syna i całe mnóstwo komplementów męża. Pamiętać też będę kilka przykrych słów sąsiada, żal towarzyszący słuchaniu telewizyjnych wiadomości, wzruszenie z jakim czytałam historie ludzkich żywotów... W Sylwestra z miłością spojrzę na syna i męża, i pomyślę sobie: "Jestem szczęściarą i jedyne czego pragnę to zdrowie i szczęście moich bliskich".

 

Właśnie zerkam pod stół i widzę tam puszysty pyszczek kota wpatrujący się we mnie zielonymi oczami... Niestety nie jest to już to samo futro i ten sam pyszczek, który mi towarzyszył rok temu. Wychodząc na balkon własnego domu widzę mój dom rodzinny, w którym do niedawna mieszkałam. Patrzę przez okno na dom sąsiadów, ale nie mieszka tam już nobliwa staruszka, której od zawsze się kłaniałam, a ona w odpowiedzi pozdrawiała mnie uśmiechem. Życie płynie, ludzie przychodzą i odchodzą, a ja zmieniam się nawet o tym nie wiedząc. Z wiekiem staję się mądrzejsza, ale też bardziej nostalgiczna, wrażliwa i widząca więcej. Rozsądek ustępuje miejsca uczuciom, a rozum zmaga się z sercem.

Zamknięcie starego roku i otwarcie noworocznego rozdziału życia sprzyja przemyśleniom, podsumowaniom. Stary rok był dobrym rokiem, bo nie wydarzyło się nic co zachwiałoby moim poukładanym światem. Nie snuję wielkich planów, nie pragnę zaszczytów ni góry pieniędzy (chociaż takowa by się przydała), bo dla mnie najważniejsza jest Rodzina, która trwa w czasie i nie poddaje się burzom. Z mojej metaforycznej walizki w Nowym Roku chcę wypakować życzliwość, zdrowie i dobro. Cieszę się, że są ze mną bliscy, którzy w razie gdyby do mojego bagażu wmieszały się problemy pomogą mi je rozwiązać.

Każdego roku z nową nadzieją wchodzę w nieznane i na szczęście to "nieznane" okazuje się mi przychylne. Obym nie kusiła losu pisząc to, bo być może już za momencik moje życie ma się diametralnie zmienić. Może właśnie kończy się mój limit szczęścia, a ja naiwnie wierzę, że los będzie mi sprzyjał... Nikt nie wie co przyniesie Nowy Rok. Nawet gdybym mogła przewidzieć przyszłość nie chciałabym tego zrobić, bo wiem, że czekają na mnie zarówno radości jak i troski. Bałabym się, że oczekiwanie na kłopoty przyćmi radość z prostych przyjemności. Za rok o tej porze chciałabym móc znowu powiedzieć "Jestem szczęściarą", bo w moim  osobistym bilansie zyski przeważają nad stratami.

 

Każdemu życzę żeby odkrył, co w życiu jest najważniejsze i potrafił ustawić swoje priorytety tak żeby na to "coś" starczyło czasu. Niech los sprzyja tym, którzy wiedzą czego chcą, a tym niezdecydowanym niech przyniesie po prostu szczęście.

 

comments powered by Disqus