Pierwszy kontakt

2009-10-29

Jeśli ktoś czekał na jakiś przełom to chyba zaraz się doczeka...

 

W lutym mój mąż "pozazdrościł" mi gipsu i 2 miesięcy odpoczynku - pod czas gry w piłkę z kolegami skręcił sobie kostkę i mój gipsowy scenariusz się powtórzył. No cóż, jak pech to pech.

Pod koniec lutego poszliśmy z mężem (z nogą w gipsie) radośnie na nasze pierwsze USG - już po prostu nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę i usłyszę serduszko naszego maleństwa. To był wyczekany dzień, po którym wszyscy mieli się cieszyć naszym szczęściem - już wyobrażałam sobie jak pokazuję koleżankom pierwsze zdjęcie mojego juniora :).

 

 

 

comments powered by Disqus