Jesień

2009-11-08

Chwilowo temat dziecka zajmuje największa część mojego tekstu ponieważ ta sprawa jest na tyle świeża, że nie zdążyłam jeszcze ze wszystkim sie uporać, ale z czasem znajdą się tu inne tematy, które na pewno będą bardziej uniwersalne i interesujące dla większej grupy ludzi.

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała a propos pobytu w szpitalu. Otóż przyznaję, że byłam zbulwersowana i szczerze oburzona widząc jak kobiety (zwykle bardzo młode) leżące na podtrzymaniu lub patologii ciąży paliły papierosy. Dla mnie to było nie do pomyślenia, bo przecież były w ciąży i powinny myśleć nie tylko o sobie, ale przede wszystkim o swoim dziecku. Może moje oburzenie wynika z tego, że nigdy nie paliłam i nie zamierzam palić, ale myślę, że nawet gdybym była nałogową palaczka dla dobra dziecka byłabym w stanie się powstrzymać. Kobiety, o których pisałam wyglądały całkiem porządnie i kulturalnie, ale kiedy widziałam je z papierosem zmieniłam o nich zdanie. Mój mąż podzielał zresztą mój niesmak.

Potem na sali, w której leżałam słyszałam równie niepochlebne opinie nt palaczek z ust innych pacjentek, ale tak jak ja żadna z nich nie miała odwagi zwrócić im uwagi. Z tymi palaczkami jest tak jak z pieskami brudzącymi na chodnikach, że każdemu to przeszkadza, ale widząc to nikt nic nie mówi.

 

Gdyby wszystko się szczęśliwie udało to albo około 10.10.2009  (pierwsza ciąża) albo 24.03.2010 (druga ciąża) zostałabym mamą, a tak jeszcze wszystko jest przede mną.

 

Pisząc na początku, że "przypadek" będzie stanowił ważną część mojego wpisu miałam na myśli właśnie mieszanie się do mojego życia głupiego losu i utratę kontroli nad tym co się w nim dzieje.



Komentarze:

Ja miałam takie samo doświadczenie. Jak trafiłam z pierwszym poronieniem do szpitala, położono mnie oczywiście na jednej sali z 4 kobietami w ciąży. Dwie z nich to nastolatki, które co jakiś czas wychodziły w koszulach na dwór, żeby zapalić. Ręce opadały, ale też nie miałam siły nic powiedzieć..

Dodał(a): e, 2012-11-17 12:04:31

a ja mam nadzieje że temt dziecka na tym blogu się nie skonczy. Bo w końcu doczekacie sie maleństwa i bedziesz pisac tylko o nim:) I tego wam zycze.

Dodał(a): Marzena, 2009-11-20 21:05:11

comments powered by Disqus