Otrzymane - Oddane

2009-11-14

Zmiany, zmiany, zmiany... nie mam już swojego ulubionego autka (Seicento), ale zacznijmy od początku.

Otóż od paru miesięcy wahałam się czy sprzedać moje auto czy nie. Dodam, że poza nim mamy też Fiata Pandę, którą zwykle jeździmy, podczas gdy mój "mercuś" sobie garażuje.

W końcu zdecydowałam się sprzedać i tydzień po tym jak zamieściłam ogłoszenie autko znalazło nowego właściciela. Wszystko poszło szybko i bez problemów, bo moje Seicento było w idealnym stanie i nie miało żadnych braków (przez 6 lat przejechałam nim tylko 25 000 km, bo bardzo mało jeździłam, poza tym co roku zawoziłam je na przeglądy i zawsze mieszkało w garażu).

Trochę smutno było mi się z nim rozstawać, bo to był prezent od moich nieżyjących już dziadków, ale zrobiło mi się lepiej kiedy poznałam nową właścicielkę - miła dziewczyna, która też mało jeździ i na pewno będzie o niego dbać. Poza tym dostałam taką cenę jakiej oczekiwałam, więc to też osłodziło mi gorycz rozstania ;).

Niestety należę do osób, które przywiązują się do rzeczy i nie lubią takich zmian posiadania.



Komentarze:

Kamyczki już od dawna leżą zapomniane na strychu - razem z innymi kolekcjami z młodości :).

Dodał(a): Blogini, 2009-11-20 21:17:14

no własnie a jak Twoja kolekcja kamyczków? hehe:P

Dodał(a): Marzena, 2009-11-20 21:11:05

comments powered by Disqus