Jutro znowu będzie nowy dzień

2010-01-23

Moim jedynym życzeniem noworocznym było by ten rok był lepszy od poprzedniego, a już okazuje się trudny i nie wiadomo co jeszcze mnie=nas czeka.

Ale od początku, mamy dopiero styczeń i już zaczęły się kłopoty. Otóż właściwie od pół roku na mojej ulicy są roboty ziemne czyli wykop kanalizacji. Wszędzie są dziury i nierówności, a do tego przysypał je śnieg i skuł lód, co zrobił z naszej drogi lodowisko :(. Nie dość, że do domu nie da się dojechać to jeszcze momentami nie da sie dojść. Niebezpieczne lodowisko w końcu musiało dla kogoś źle się skończyć i los wskazał mojego tatę, który tak niefortunnie upadł, że złamał nogę w dwóch miejscach w dodatku z przemieszczeniem i teraz zagipsowany leży w szpitalu. Cały czas ciąży nad nim groźba operacyjnego zespalania kości i ogólnie nie jest dobrze - tata jest kompletnie przykuty do łóżka, a w dodatku noga bardzo boli :(. Całkowita bezradność. Tata sie męczy, a my wszyscy przeżywamy to z nim i pomagamy mu jak możemy. Nie jest łatwo, ale co nas nie zabije to wzmocni, więc się nie poddaję rozżaleniu tylko daję się nieść prądowi życia. Już tak od roku sobie płynę i cały czas trafiam na jakieś uciążliwe prądy. Strasznie mi szkoda taty, bo naprawdę wiem, że cierpi - nie tylko fizycznie, ale tez psychicznie. Osobiście ciężko mi sobie wyobrazić takie leżenie i bezradność, ale dopóki sytuacja z zespoleniem i ewentualnym kolejnym nastawianiem kości się nie wyjaśni nic nie można zrobić - trzeba leżeć i czekać. W dodatku moja babcia nie za dobrze sobie radzi i wymaga naszej pomocy. Moja mama bardzo wszystko przeżywa i widzę jak spala sie psychicznie. Martwię się o nią, bo wiem, że nie jest ze stali i też ma swoje problemy ze zdrowiem, pracą itp, a tu cały czas musi sie kimś opiekować i o kogoś martwić. Już od ponad roku ciągle coś nam sie przydarza i trudno mi sie z tym pogodzić. Poza tym nadal myślę o dziecku i bardzo chciałabym jak najszybciej zajść w ciążę - może już niedługo się uda.

Dość już użalania - w to całe zamieszanie z tatą wmieszał się wieczór panieński mojej koleżanki, na którym postaram sie odprężyć i dobrze bawić. Podobno nie można narzekać, bo zawsze może być gorzej, ale ja naprawdę mam powody do narzekania. No cóż, jutro znowu będzie nowy dzień... Poza tym los chyba jest mi coś winny za te wszystkie problemy ;).



Komentarze:

kazdy Ewciu ma powody do narzekania, ale takie narzekanie do niczego nie prowadzi dlatego nalezy iśc przez zycie z podniesiona głowa i nie ogladac sie za siebie.

Dodał(a): Marzena, 2010-02-01 20:52:57

comments powered by Disqus